móc przysiąść na ławce nie myśląc o Tobie...
za świergotem ptaków dziś radośnie pobiec
spacerując miastem nie patrzeć w witrynę
bo nie ma Cię obok...i znowu łez potok
słodycz co powinna szybko je zatrzymać
nie działa lecz musi Ciebie przypominać
i śmiech gdy ścierałam ten krem z warg kącików
radość co przyćmiła blask słońca promyków
to tylko wyobraźnia która figle płata
zwykłą monotonię dniom kolejnym nada
nie ujrzę Twych oczu wtulona w poduszkę
nosząc w utęsknieniu poplamioną bluzkę
wylałeś na nią kawę w dniu gdy Cię poznałam
chciałam byś zwariował.. szybko się poddałam
chłonąć powiew wiatru spod przymkniętych powiek
...zamknąć to co czuję w jednym krótkim słowie
Tagi:
wiersz
04.03.2011 o godz. 09:37


