bo czy każdą "kostkę" można stopić... ?

W iluzji zwanej życiem...

Login:
Hasło:
Zarejestruj się!

Wpisy obserwowanych

5 przykazanie. nie zabijaj.

jeśli zabijesz człowieka, odbierzesz mu życie, spotka Cię kara, ludzką ręką wymierzona - pozbawienie wolności na okres lat wielu.
a kiedy ktoś odbiera nam życie pozwalając nam żyć fizycznie... omamia nas, osacza, nęka, dręczy, poniża, gwałci, bije, śledzi, monitoruje, nagrywa... wykańcza... jaka kara go spotka...? pozbawienie wolności w takich przypadkach jest ułamkiem kary za zabójstwo, bo przecież ofiara żyje... jak żyje...? nie wiem co lepsze...
ból na skutek zadawanej formy śmierci a potem cisza... nie ma nas, ale nie ma też bólu... jest ból rodziny, którego nie odczuwamy, bo nas nie ma... nie ma nic, ale nie ma bólu...
życie w bólu... fizycznym/psychicznym... nadal ból... nadal życie... takie zabijanie 'powoli'... nikt nie widzi... albo nie chce się wtrącać... aż zapada decyzja o odebraniu sobie życia... morderstwo w białych rękawiczkach... idealne. ofiara po śmierci okryta płaszczem choroby psychicznej... i bezkarny morderca.
19.05.2012 o godz. 23:48

.rodzina.
standardowa definicja rodziny jest dla mnie ostro przereklamowana. to, że rodzimy się ze związku dwojga ludzi, choćby trwał tylko czas współżycia które zakończyło się poczęciem, dla mnie nie jest równoznaczne z posiadaniem rodziny. biologicznych rodziców mamy, ale poza materiałem genetycznym, z którego powstaliśmy istnieje zawartość emocjonalna naszych głów, która to właśnie stanowi o naszym charakterze, odczuciach serca i postrzeganiu świata, a tą właśnie tworzą nie tylko nasi biologiczni rodzice, ale każdy człowiek, który choć przez moment przewinął się w naszym życiu. ludzie mijają nas, poznają, zapominają... w każdym życiu przewija się wiele osób... ale niektóre z nich zostają, trwają z nami, idą wspólną drogą, długą drogą, czasem całe życie... z niektórymi z nich możemy nie mieć stałego kontaktu, ale wiemy, że są. wiemy, że zawsze będą nie zależnie od wszystkiego. tych ludzi nazywamy przyjaciółmi. nie są z nami z powodu więzów krwi czy jakiejkolwiek czystej zależności, tylko z zupełnie własnej nieprzymuszonej woli, zawsze wspierając. mogą być nimi rodzice, może być rodzeństwo, choć bywa różnie...
tacy ludzi są dla mnie rodziną... taką rodziną serca. ich cenię najbardziej i ich wszystkich kocham.
13.05.2012 o godz. 16:46

Czemu zawsze uciekam, czemu nie umiem zrobić pierwszego kroku, czemu po prostu nie mogę z nim porozmawiać, czemu zawsze robię z tego tak wielką sprawę, czemu muszę być taka nieśmiała, czemu, żeby cokolwiek zrobić musiałabym się porządnie nawalić, czemu muszę się tym wszystkim tak bardzo przejmować, czemu życie nie może być proste???

Tagi: love
12.05.2012 o godz. 22:25

nie rozumiem. brak zrozumienia dla pewnych działań będzie mi towarzyszył już chyba do końca życia. jak można tak bardzo kłamać? niszczyć wszystko co nie poddało się podporządkowaniu? czy to jest wiodącym nurtem tego świata? walczyć dla samego faktu walki pod flagą dobra innych... nie rozumiem i nie zrozumiem.
i nigdy nie zrozumiem dlaczego ojciec chce odebrać dziecko matce tylko po to, żeby się na niej zemścić.
Tagi: ...
12.05.2012 o godz. 01:45

chyba nigdy nie przestanie mnie zadziwiać pomysłowość ludzka... PODZIWIAM! wręcz osoby, które potrafią kłamać prosto w oczy z przekonaniem swojego triumfu... najgorsze, że nadal w bardzo głupi sposób próbuję zrozumieć co kieruje takimi ludźmi... tego nie da się zrozumieć... cóż... jako zło całego świata w jednej mojej osobie, nie pozostaje mi nic innego jak iść do przodu i czekać... czekać aż rozwiane zostaną kłamstwa, bo prędzej czy później to nastąpi.
czekam więc...
08.05.2012 o godz. 23:08

jakiś czas temu usłyszałam pytanie: "czy czujesz się samotna?"
mam maleństwo... jest przy mnie 'mój wymarzony'... mam rodziców, rodzeństwo, przyjaciół... ludzie mnie wspierają i pomagają mi jak mogą...
czy czuję się samotna? tak...
jakby mój świat nie miał żadnego przebicia do świata zewnętrznego... jakby ludzie mnie słyszeli, ale mnie nie słuchali... jakby wspierali mnie nie wiedząc tak na prawdę co jest mi potrzebne albo tak 'z klucza' jak każdemu...
czasem czuję jakby ludzie mi nie ufali, nie w sensie, że ja ich zawiodę, ale jakby dawali mi do zrozumienia, że nie poradzę sobie z własnym życiem jeśli nie będą mnie pilnować... wielokrotnie te same pytania, kolejne upominania, poganianie... i złość. złość kiedy próbuję zakomunikować, że nie mają powodu... a to podobno moje życie...
nie mają siły na nic... są wiecznie zestresowani, przemęczeni, nie ogarnięci... mają prawo do złości, odreagowania, wszelkich emocji... a ja? stateczna...? mam być stateczna... spokojna... opanowana... zawsze adekwatna do sytuacji...
i jak przychodzi moment kiedy potrzebuję prawdziwego wsparcia... ramienia, w które się wybeczę...
czy czuję się samotna? tak...
nie mam na to siły...
06.05.2012 o godz. 16:49

problem.
we wszystkim problem. inni widzą problem a ja powinnam ustąpić dla 'świętego spokoju'... ciekawe... jak chcą żebym walczyła a ja tego nie robię - jest problem... jeśli nie ustąpię - jest problem... jeśli chcę przeczekać - jest problem...
i o dziwo skupia się to na mnie a nie na osobach, które ten problem tworzą lub widzą... a wspomniany problem przecież dotyczy mojego życia... skoro ja go nie mam, to dlaczego mają go inni... mają go w moim życiu... nie rozumiem tego... wszędzie są problemy, wszystko jest swoistym problemem mniejszym bądź większym, ale czemu jeszcze wynajdywać problemy innym lub przejmować się osobowo czyimiś problemami...
skoro mam się za przeproszeniem wysrać też jest to swoisty problem, zwłaszcza jeśli jest nie odpowiednia pora czy miejsce, ale jeśli ktoś ma robić problem z tego, że to ja nie mam gdzie załatwić swojej potrzeby fizjologicznej i jeszcze naskoczyć na mnie, że nie zrobiłam tego wcześniej to ja na prawdę bardzo podziękuję.
06.05.2012 o godz. 13:57

No właśnie kiedy jak nie teraz!
09991742e703a6d2b7806b16182ce32b.png
Tagi: life
05.05.2012 o godz. 21:55
A tak wpadam na sekund pięć. Co u mnie? Bez zmian. Cały czas mam pod górkę, co raz więcej na głowie, coraz to więcej lekarzy...długo by tu pisać. W domu też nie lepiej. Z ojcem dziecka - w tej kwestii to już brak słów to mało powiedziane. Sporo bym tu musiała pisać ale mnie mam sił i weny.
Finansowo bez zmian. Auto mi się sypie - więc szukam innego.
Ja raz mam dołka raz nie. W pracy różnie. Moje życie osobiste bez zmian. W takich warunkach można zapomnieć o życiu osobistym.
Na majówce coś tam trochu odpoczęłam i nie odpoczęłam. Bynajmniej czas z dzieckiem spędziłam. W końcu jestem rodzicem więc skończyło się rumakowanie, a że ma autyzm nie zawsze wchodzę tam gdzie tłum. Moja to krew i pomimo choroby kocham go nad życie.
W domu bez zmian, z mamą różnie, lecz nie idzie ku lepszemu, ale pogodziłam się z tym, sama świata nie zawojuje.
Ogólnie nie mam co narzekać. Wiadomo mogłoby być lepiej, lepsze warunki, lepsza płaca, chłopak, miłość i takie tam...ale cóż nie wszystko można mieć. moja kumpela z klatki obok to mnie rozumie i wie, że w takich warunkach co ja mieszkam to i tak się dziwi, że funkcjonuje racjonalnie, działam i śmieje się pomimo problemów i wie, że w moim przypadku nie ma szans na życie towarzyskie. nawet jakbym miała się gdzieś wybierać nie miałabym z kim. Z resztą to mnie nie kręci. A jak mam spotkać księcia to spotkam go choćby w sklepie, na drodze, na zakręcie :)..i modle się że ten na górze da mia taką niespodziankę...tego jedynego....
dobra zmykam dalej :)..
pozdro moi mili
Tagi: ja
05.05.2012 o godz. 18:17

nadzieja to dziwna sprawa... wiele razy ja wyklinamy, wypieramy się jej, odrzucamy od siebie... a jednak kiedy chcemy, żeby było dobrze nadzieja jest pierwszym uczuciem, które nam towarzyszy... i mimo różnych sytuacji właśnie w tym pierwszym momencie czujemy się najlepiej... trzyma nas... jakby dawała nam życie wbrew przeciwnościom... a później znowu ją wyklinamy, jakby nie pamiętając ile dla nas zrobiła... i znowu jej nie chcemy, a ona znowu przychodzi... i znowu daje chwilę odpocząć... i tak w kółko...
04.05.2012 o godz. 23:53

Muszę wreszcie coś w sobie zmienić nikt inny tego za mnie nie zrobi.Powinnam spróbować zacząć żyć, pełnią życia, nie myśleć, analizować tylko robić.
Tagi: ....
04.05.2012 o godz. 19:17

łatwo jest przybrać maskę?
zależy jaką...
w sieci łatwiej. paradoks internetu polega na tym, że jeśli podajemy prawdziwe imię i jesteśmy rozpoznawalni, łatwiej jest nam ubrać twarz w uśmiech a duszę w siłę. kiedy możemy być spokojnie ukryci pod dowolnym loginem, nadając sobie nową osobowość jesteśmy prawdziwi...
.prawdziwi - nieprawdziwi.
.nieprawdziwi - prawdziwi.
śmieszne... żałosne... a jednak tak powszechne...
ja też...
tak na prawdę po co się odkrywać...? aż tak obnażać... czy ktoś to doceni...? raczej wyśmieje albo będzie 'w temacie' na bieżąco ze zwykłej ciekawości...
.gmeranie w duszy z nieświadomością zadawanego bólu.
nie warto. ludzie nie lubią być prawdziwi. ludzie nie chcą ludzi prawdziwych. królestwo plastiku i sztuczności.
.ja.chcę być prawdziwa.
chcę bardzo. nie myśląc o tym co na to inni. tak bardzo chcę wylać to jaka jestem nie wstydząc się tego. ludzie nie są na to gotowi. a i teraz jeszcze ja nie jestem...
.kokon - ciąg dalszy.
03.05.2012 o godz. 14:37

.nie wiem.
.nie wiem.
.nie wiem.
.nie wiem.
.nie wiem.
.nie wiem.
.nie wiem.
.nie wiem.
.nie wiem.
cała się trzęsę w środku. na zewnątrz nie mogę, ale serce bije jak opętane. uśmiecham się i idę przed siebie... ale nogi mi drżą... jestem nieufna, ale nie czuję teraz braku zaufania... czuję strach... nie wiem czego dotyczy... po prostu czuję...
wyjaśni się prędzej czy później, ale czas działa na moją niekorzyść... ten strach mnie pożera a ja nie mogę na to pozwolić... ale pozwalam... po raz kolejny... walczę, ale biernie... nic nie mogę zrobić więcej... trwam w tym... niech coś się szybko stanie... niech cokolwiek się okaże...
.nie wiem.
.nie wiem.
.nie wiem.
zmęczona... znowu jestem zmęczona...
Tagi: źle
03.05.2012 o godz. 13:06

"życie to nie bajka, to jest bitwa"
dźwięczące bardzo często mi uszach słowa mojego ojca zdecydowanie trafnie opisują rzeczywistość. ale ALE żeby dziś trochę ją pogmatwać, tą rzeczywistość w sensie, bo nigdy zbyt prosto być nie może przytoczę tekst pewnej 'wróżby', a mianowicie aplikacja 'ciasteczko z wróżbą' na portalu facebook przepowiedziała mi tak: "To będzie jak cud - wydarzy się coś, co wydaje Ci się niemożliwe." i tak idąc tym tropem czekałam... i czekałam... i czekałam... i w nawet nie tak bardzo długo czekałam aż się stało. dziś jest ten dzień, od kiedy moje życie chyba powoli zmienia swoje tory... aż strach pomyśleć, ale ALE jeśli wszystko będzie się układało tak 'magicznie' jak dzisiaj, to może jednak życie będzie dla mnie bajką...? bo od czasu odczytania wspomnianej wcześniej przepowiedni działy się rzeczy różne... dążące do zmian, o których marzyłam... i dziś właśnie te zmiany mają swój prawdziwy, realny w zupełności początek. czyżby mając poznać życie miałam przejść skrajne sytuacje, żeby po tym wszystkim po prostu żyć szczęśliwie i happy end jednak nastąpi...?
budzi się wiara.budzi się...?.budzi.
26.04.2012 o godz. 22:17

notatek minus 1.
była. nie ma.
zdarzenie było, nie wymażę go tak łatwo jak notatki.
pamiętam.
spisane, choć już nie tutaj.
prędzej czy później prawda wyjdzie na jaw. nie mogę się bać. nie mogę żyć w wiecznej niepewności, którą fundują mi osoby zupełnie już mi obce.
idę do przodu.
przeszłość za mną.
strach też muszę tam zostawić.
Tagi: podsumowanie
26.04.2012 o godz. 15:25

burzy mój spokój niepewność. każdego dnia. bez przerwy. bezpowrotnie.
burzy mój spokój strach. bezpodstawny.
jedno karmi drugie.
Tagi: ...
23.04.2012 o godz. 22:49

dałam się podejść jak dziecko. emocje powoli opadają i dociera do mnie, że znowu dałam się wciągnąć w absurdalną grę mojego unicestwienia.
nie nadaję się do życia w tym świecie. tu króluje kłamstwo a sportem narodowym państwa każdego jest bieg po trupach.
problem w tym, że nie mam wyboru a żyć chcę, więc muszę walczyć dalej, muszę zebrać siły, muszę dać radę. dla maleństwa.
Tagi: podsumowanie
22.04.2012 o godz. 22:37

.nic mi się nie chce.
popadam w totalną bezsilność nabierając coraz większej niechęci do wszystkiego co mnie otacza... powinnam się położyć, bo muszę się zerwać wczesnym rankiem a nawet nie mam na to ochoty... i nie żebym nie była zmęczona... siedzieć i klikać też nie koniecznie mam ochotę, ale jak już zaczęłam to siedzę... mam tak wiele myśli w głowie, że aż wydaje mi się pusta... może to trochę dziwne, ale tak jest... dobija mnie moja codzienność... czekanie aż będzie lepiej... ciągła walka dosłownie o wszystko na czele z myślą: 'już niedługo to się skończy'... potrzeba czasu... tylko czasu... i wszystko się wyjaśni, unormuje... kiedyś musi się uspokoić... nie wiem tylko czy to dla mnie nie za długi dystans... jestem już wyczerpana a wszystko jeszcze przecież przede mną... po każdym kopniaku od życia staję na nogi, ale coraz bardziej 'na siłę'... zmuszam się do jakiegokolwiek działania, funkcjonowania...
.ale mi się nie chce. nie chce mi się zmuszać do czegokolwiek... a jednak to robię... chyba nie mogę przestać... kiedy się zatrzymam - upadnę... muszę więc iść...
.ale mi się nie chce. beznadzieja...





.ale mi się chce. widzieć uśmiech mojego dziecka mi się chce. jego słodkie minki widzieć mi się chce. przytulić się do Niego mi się chce. cieszyć się, że jest mi się chce.


.najmniejszy - największy.
wiarę w życie przywraca
wiarę w ludzi przywraca
nadzieję przywraca
Tagi: ...
20.04.2012 o godz. 23:05

wszystko wróciło do 'mojej normalności'...
sielanka się skończyła i znowu przywitałam czas przemyśleń nad swoim życiem... może nawet pokuszę się o stwierdzenie, że dziś czuję się źle... wszystko pod górę i na prawdę każdy optymistyczny tekst typu: 'nie jesteś sama', 'ludzie Cię kochają', czy 'jesteś wspaniałą kobietą' mam chęć wyśmiać.
i chce mi się wyć, bo beczeć to za mało.
Tagi: ...
20.04.2012 o godz. 13:19

zwykle wylewam tu przemyślenia treści różnej, więc notatki raczej mają ciężki charakter, a dziś hmm... dzięki dwójce bardzo pozytywnych ludzi i mojemu terapeucie, mimo zewsząd przytłaczających mnie problemów, mogę stwierdzić, że mam dobry dzień. przy tym wszystkim co się dzieje aż ciężko mi uwierzyć w to co piszę, ale tak jest. emocjonalny kop w dupę to bardzo dobra rzecz, trzeba mieć tylko kogoś, kto go wykona bez krępacji. oczywiście nie mogąc zostawić tematu pozytywów mojego życia w spokoju zbieram myśli wokół pytania: ile będzie trwała ta 'sielanka'? tak, zdecydowanie już się obawiam upadku z dzisiejszych wysokich lotów...
ostatkiem dobrej energii spadam stąd, dopóki humor mi się nie pogorszył.
Tagi: lepiej?
18.04.2012 o godz. 23:11