Kolejne dwa miesiące od mojej ostatniej wizyty nie mogę uwierzyc że tak to zleciało... Trochę się w tym czasie wydarzyło. Przedewszystkim odrosły mi włosy ;). W marcu wychodzę za mąż. Chyba... Mam jeszcze czasu a czasu by zmienic zdanie. Poza tym swięta tuż tuż a standardowo kasy nie ma odkąd zmienilismy mieszkanie z dnia na dzien jest coraz gorzej. Dobija mnie bezsens egzystencji. Pisanie doprowadza wręcz do szału. Nie przedłużylismy umowy z playem i pozostałam sam na sam z internetem w telefonie a własciwie na jego pastwę. Postaram się częsciej wpadac nawet jak nikt nie czyta zawsze to jakas metoda by wyładowac emocje... Ostatnio kiepsko się dogadujemy. Tylko jak zmienic przeznaczenie kiedy życie jest takie do dupy ??!
Tagi:
do d...
25.11.2011 o godz. 20:13
komentuj (4)
I tak się to musiało skończyć. Nocne kursy od łózka do łóżka... Jestem chora, zmęczona a zarazem wściekła. Gdybym pamiętała o regularnym podawaniu tranu, piciu rutinoscorbinu i tym podobnych bzdetach które przez lata stara próbowała mi wpoić... pozostanę przy gdybaniu.. jestem okropnie niesystematyczna i nic już na to nie poradzę. I właściwie nawet nie wiem czy cokolwiek by mi to dało, Miki pija tran a i tak choruje. Czeka mnie wycieczka do Zabrza. Muszę przewieźć kartę małego i znaleźć jakąś dobrą przychodnię, póki co leczenie w sposobie "co łaska bez recepty". Sobą nie muszę się martwić, nie jestem ubezpieczona. Brakuje mi sił i chęci, temperatura nie spada a z każdą godziną przybywa brudnych garów i rzeczy do zrobienia. Przesiaduję bez celu czekając aż wróci z pracy mój M. i nie zdziwię się jeśli skończy dopiero na wieczór co niewątpliwie spotęguje moją wściekłość. W lodówce pustki, nie ma nawet mowy bym na zakupy wzięła chore dziecko sama słaniając się na nogach. Czemu faceci są ślepi? Nie widzi że jestem chora, że mały marudzi bo jest śpiący, że codziennie ma pod nos podane... Nie umiem dziś poskładać myśli, uciekam.
Tagi:
???
Obudziło mnie kasłanie. Zaledwie trzeci chłodniejszy dzień a już się do małego choróbsko przypałętało. Cały dzień chodzę za synem z chusteczką i pokładam swe nadzieje w "cudownym" działaniu syropów... Czas stoi jakby w miejscu. Konto świeci pustkami, w portfelu niewiele zostało- nasze realia, egzystencja uzależniona od kolejnej wypłaty. Zaciskam zęby licząc w myślach kwoty w zakupowym koszu, mały wyciąga rękę po pączka którego mu nie odmówię... Chcę żeby miał wszystko. Rozpuściłam syna i choć to może nie najlepsza metoda wciąż cofam się wstecz, do wspomnień. Do dni gdy czułam się gorsza. Gdy odwracałam zawstydzony wzrok na widok kpiących rówieśników. Opinia wypracowana przez pryzmat portfela... Nie tym razem. Nie chcę tego dla syna...
Tagi:
???
Po czterech miesiącach nieobecności ciężko jest pisać o czymkolwiek. Pokasowałam zbędne wpisy, zmieniłam oprawę graficzną- ogółem jestem pewna ze większość już mnie nie pamięta mając też na względzie spamerów którzy z dnia na dzień zalewają tępotą te niegdyś przezacne miejsce.
Od trzech tygodni urządzam się na nowo. Poznaję okolicę, olewam sąsiadów i żyję "pełnią życia" na ile to możliwe po opłaceniu dwóch wynajmów... Pokrótce, nie lubiłam tego miejsca. Małe bloczki, sąsiedzi alkoholicy i Ci nad wyraz wrażliwi na jakiekolwiek dźwięki. W ostatnich tygodniach co noc wybierałam 112 by móc w spokoju zasnąć. Świdrujące spojrzenia które ograniczały jedynie te brudne mury, tak łapczywie i nieokiełznanie chcące spenetrować choćby i dno cudzego gara. Zjawiła się po czynsz pomiędzy gładzią a malowaniem, kiedy to z własnej nieprzymuszonej woli wzięłam się za obrzydliwy przedpokój. Nie uśmiechało mi się mieszkanie w tym grzybie ale ciężko o coś tańszego... więc pytam jak to będzie z przedłużeniem umowy (spisana do końca września). Ni stąd ni zowąd dowiaduję się ze moje wysiłki idą na marne, kasa w błoto a laleczka prawdopodobnie sprzeda zamieszkiwane przez nas lokum bo pomieszkiwanie u rodziców się znudziło a i tu się nie wprowadzi więc pozostaje kredyt hipoteczny bez wkładu własnego. O decyzji banku miała nas powiadomić na początku września. Po wielu niewypałach związanych z oględzinami w końcu znaleźliśmy nowe gniazdko, spokój z jakim przyjęła telefon odnośnie wypowiedzenia dał mi do myślenia. Wyprowadziliśmy się pod koniec października z poprzedzającym dwutygodniowym okresem wypowiedzenia. Jakiś tydzień później naszło mnie żeby zerknąć na stronę pośrednika który zwinął kasę przy umowie najmu... I co widzę? Wystawione a jakże, z datą 28 lipca! Szlag mnie trafił, ale może i lepiej ze dopiero teraz... jakbym się wcześniej dowiedziała pewnie bym na odchodne nie zapłaciła a kolejnych problemów mi nie trzeba. Nowe miejsce, te same życie tylko jakby lepsze. Wielkie osiedle, blokowisko i mimo mojego nietuzinkowego stylu nikt nie wytyka palcem. Jestem anonimowa? Jestem sobą.
Od trzech tygodni urządzam się na nowo. Poznaję okolicę, olewam sąsiadów i żyję "pełnią życia" na ile to możliwe po opłaceniu dwóch wynajmów... Pokrótce, nie lubiłam tego miejsca. Małe bloczki, sąsiedzi alkoholicy i Ci nad wyraz wrażliwi na jakiekolwiek dźwięki. W ostatnich tygodniach co noc wybierałam 112 by móc w spokoju zasnąć. Świdrujące spojrzenia które ograniczały jedynie te brudne mury, tak łapczywie i nieokiełznanie chcące spenetrować choćby i dno cudzego gara. Zjawiła się po czynsz pomiędzy gładzią a malowaniem, kiedy to z własnej nieprzymuszonej woli wzięłam się za obrzydliwy przedpokój. Nie uśmiechało mi się mieszkanie w tym grzybie ale ciężko o coś tańszego... więc pytam jak to będzie z przedłużeniem umowy (spisana do końca września). Ni stąd ni zowąd dowiaduję się ze moje wysiłki idą na marne, kasa w błoto a laleczka prawdopodobnie sprzeda zamieszkiwane przez nas lokum bo pomieszkiwanie u rodziców się znudziło a i tu się nie wprowadzi więc pozostaje kredyt hipoteczny bez wkładu własnego. O decyzji banku miała nas powiadomić na początku września. Po wielu niewypałach związanych z oględzinami w końcu znaleźliśmy nowe gniazdko, spokój z jakim przyjęła telefon odnośnie wypowiedzenia dał mi do myślenia. Wyprowadziliśmy się pod koniec października z poprzedzającym dwutygodniowym okresem wypowiedzenia. Jakiś tydzień później naszło mnie żeby zerknąć na stronę pośrednika który zwinął kasę przy umowie najmu... I co widzę? Wystawione a jakże, z datą 28 lipca! Szlag mnie trafił, ale może i lepiej ze dopiero teraz... jakbym się wcześniej dowiedziała pewnie bym na odchodne nie zapłaciła a kolejnych problemów mi nie trzeba. Nowe miejsce, te same życie tylko jakby lepsze. Wielkie osiedle, blokowisko i mimo mojego nietuzinkowego stylu nikt nie wytyka palcem. Jestem anonimowa? Jestem sobą.
Tagi:
przeprowadzka
Nie wiem co się dzieje. Wchodzę na blo i nie dowierzam.
Historyjki, gwiazdy, historyjki, gwiazdy, bezmyślne wpisy dodawane raz po raz by utrzymać się w czołówce. Dno.
Czego brakuje? Lektury która wciąga. Zwykłych rozmyślań, prostoty, nudnawej monotonii... realiów i szczerości! Ubarwianie na pokaz, fantazje wyssane z palca- potykam się o Biebera, dławię Seleną z naciskiem wymiotnym na Miley. Czemu tak wiele osób wypiera się własnego życia, osobowości?
Na nowo odkrywam definicję bloga i zapewniam że wcale mnie to nie cieszy.
Historyjki, gwiazdy, historyjki, gwiazdy, bezmyślne wpisy dodawane raz po raz by utrzymać się w czołówce. Dno.
Czego brakuje? Lektury która wciąga. Zwykłych rozmyślań, prostoty, nudnawej monotonii... realiów i szczerości! Ubarwianie na pokaz, fantazje wyssane z palca- potykam się o Biebera, dławię Seleną z naciskiem wymiotnym na Miley. Czemu tak wiele osób wypiera się własnego życia, osobowości?
Na nowo odkrywam definicję bloga i zapewniam że wcale mnie to nie cieszy.
Tagi:
zakłamanie
móc przysiąść na ławce nie myśląc o Tobie...
za świergotem ptaków dziś radośnie pobiec
spacerując miastem nie patrzeć w witrynę
bo nie ma Cię obok...i znowu łez potok
słodycz co powinna szybko je zatrzymać
nie działa lecz musi Ciebie przypominać
i śmiech gdy ścierałam ten krem z warg kącików
radość co przyćmiła blask słońca promyków
to tylko wyobraźnia która figle płata
zwykłą monotonię dniom kolejnym nada
nie ujrzę Twych oczu wtulona w poduszkę
nosząc w utęsknieniu poplamioną bluzkę
wylałeś na nią kawę w dniu gdy Cię poznałam
chciałam byś zwariował.. szybko się poddałam
chłonąć powiew wiatru spod przymkniętych powiek
...zamknąć to co czuję w jednym krótkim słowie
Tagi:
wiersz
przeorana jak ziemia niczyja
przybrana w garść niepowodzeń
otwieram oczy by zgasnąć...
nie słyszą kiedy zawodzę
przewijam... film- dno istnienia
czy być? kochać i śnić?
nie chcę być formą cienia
w obłędnym trwaniu tkwić
pożegnam się z łąką przy drodze
owinę wspomnienia w splot kłosów
wśród wiatru popłynę odgłosów
z Tobą nie warto,
odchodzę....
przybrana w garść niepowodzeń
otwieram oczy by zgasnąć...
nie słyszą kiedy zawodzę
przewijam... film- dno istnienia
czy być? kochać i śnić?
nie chcę być formą cienia
w obłędnym trwaniu tkwić
pożegnam się z łąką przy drodze
owinę wspomnienia w splot kłosów
wśród wiatru popłynę odgłosów
z Tobą nie warto,
odchodzę....
Tagi:
wiersz
odkładam na półkę wspomnienia...
odkładam i dawne pragnienia...
przyglądam się swemu odbiciu
-bezładnym włosom, obyciu,
wydając głuche westchnienia
co widzę? nic przecież nie ma...
zmęczenie rysuje na twarzy
i czasem złości obrazy
nie próbowałam,
nie zmienię,
siebie
na blond-solar-marzenie
na pseudo-ideał, na lalkę...
chudo-uroczą ZAPAŁKĘ,
nie będę słodziutkim cukierkiem
głupstw własnych tłumaczyć wiekiem...
zdradzać, przepraszać, wybaczać...
być sobą chcę... Ty wiesz
co to oznacza!
wzgardliwa dla otoczenia
pośrodku pełni zwątpienia
bezwzględna gdy ktoś się miesza
czy głupią gadką ośmiesza
zalana łzami wśród śmiechu,
gdy nie masz dla mnie uśmiechu
królową lodu nazwana
dziś całym sercem oddana
stopiłeś lód choć to trudne
i chmurzysz czoło swe dumne...
nie jestem Twym ideałem
nie jestem, nie byłam, ale...
wciąż jesteś, wciąż kochasz, próbujesz...
choć chyba nie zawsze rozumiesz
zamykasz na mnie swe serce,
nie rusza Cię to że cierpię
złości swych całym pokładem
sprawiasz że wewnątrz krwawię
lecz zawsze przychodzi wytchnienie
znikają i złości i cienie
te nasze spory bezmyślne
znowu w spokoju przysnę
wtulona w Twoje ramiona
szczęśliwa, wyciszona...
dlaczego? bo jesteś mym światem,
otuchą, czułością, strachem
upajam się Twoim zapachem
płynąc w bezkresie myśli
wierząc że znów się przyśni-
że będziesz zawsze, nie znikniesz...
NASZ dom- dla niego żyje!
rzucając się Tobie na szyję
całując choć kaszel dobija
dzień każdy bez Ciebie...zabija!
cisza która skrada marzenia...
blask oczu który mnie zmienia...
Tagi:
wiersz
zapadłam w sen- wegetuję
nie żyjąc, czy boli? -nie czuję
odrzucam od siebie ich myśli
byli, zniszczyli... i wyszli
oddaję się nikłym marzeniom
w nadziei że może mnie zmienią
że chaotycznie na przekór
umocnią mnie... zbliża się wieczór
samotny jak innych tysiące
odbiera znów pewność słońce
gdy za horyzontem znika
a wkoło pustka, chłód, cisza
i myśl ta ulotna wśród wielu
że w końcu trafię- do celu
obdarta z pragnień złudnych
uciekam gubiąc się w próżni
krzyk niemy, obrazy rozpaczy
jakimi los mnie naznaczył
odkrywam- przed Tobą, nieznany
powoli wstaję, a rany...
gdzie one, przecież tak wiele...
uleczy je Twoje spojrzenie
w Twych oczach widzę swą przyszłość
to dla nas gwiazdy błyszczą
zachwyca i zieleń trawy...
Twój oddech z moim zmieszany
i wszystko sprawia że czuję
swe plany znowu snuję
nie dumam o nieszczęść splocie
zawiłe życie wciąż toczę
lecz dziś z uśmiechem na twarzy
bo stoisz na jego straży
wiem czego pragnę,mam wszystko
gdy tylko jesteś blisko
bo pragnę tylko Ciebie...
Kochanie
Jedyny w mym niebie!
nie żyjąc, czy boli? -nie czuję
odrzucam od siebie ich myśli
byli, zniszczyli... i wyszli
oddaję się nikłym marzeniom
w nadziei że może mnie zmienią
że chaotycznie na przekór
umocnią mnie... zbliża się wieczór
samotny jak innych tysiące
odbiera znów pewność słońce
gdy za horyzontem znika
a wkoło pustka, chłód, cisza
i myśl ta ulotna wśród wielu
że w końcu trafię- do celu
obdarta z pragnień złudnych
uciekam gubiąc się w próżni
krzyk niemy, obrazy rozpaczy
jakimi los mnie naznaczył
odkrywam- przed Tobą, nieznany
powoli wstaję, a rany...
gdzie one, przecież tak wiele...
uleczy je Twoje spojrzenie
w Twych oczach widzę swą przyszłość
to dla nas gwiazdy błyszczą
zachwyca i zieleń trawy...
Twój oddech z moim zmieszany
i wszystko sprawia że czuję
swe plany znowu snuję
nie dumam o nieszczęść splocie
zawiłe życie wciąż toczę
lecz dziś z uśmiechem na twarzy
bo stoisz na jego straży
wiem czego pragnę,mam wszystko
gdy tylko jesteś blisko
bo pragnę tylko Ciebie...
Kochanie
Jedyny w mym niebie!
Tagi:
wiersz




